maj 2010 - archiwa
Felietony
Spotkaj dziada
I powiedz mu, co naprawdę myślisz.
Nie odreagowuj.
Nazwij słowami.
Powiedz mu co cię boli, co doprowadza cię do szału.
Powierz mu to marzenie, którego najbardziej się wstydzisz, bo pokazuje, że nigdy nie dorosłaś.
Dziad jest głuchy jak pień, ślepy jak kret, wolny jak ptak.
Mieszka pod mostem, jada na śmietnikach koło Morrisona, ubiera się w to, co inni wystawiają w niebieskich workach w dni akcji charytatywnych.
Wiem, że mnie widzi.
Dostrzegam uśmiech w gęstwinie wąsobrody i oczy robią mu się jak szparki.
- Chciałabym żyć, skoro już żyję – powierzam dziadowi mój największy sekret.
Kiwa siwą głową, na czubek której nasadził szydełkową myckę. Jak ona się tam trzyma, na tych skołtunionych lokach? Końce zaplecione w dwa warkocze kłębią się na dziadzim brzuchu razem z siwo-żółtą brodą.
Gdybym była pchłą, chciałabym zamieszkać w tym gąszczu, bo bezpiecznie.
Widzę, że jeśli dziada dałoby się uczesać, przypominałby popiersie Sokratesa sprzedawane w sklepikach z pamiątkami.
Mam własnego, żywego Sokratesa!
Ale pytania stawiam sobie sama.
Opowiedziałam dziadowi o pewnej Koreance, która przeżyła w dżungli 18 lat.
- I wiesz, po trzech latach miała dosyć, uciekła do lasu!
Kiedy o niej myślę, ogarniają mnie silne uczucia: tęsknoty, zazdrości.
Tak silne, że płakać mi się chce.
Podobne do tych, które przeżyłam oglądając Into the wild.
Tak dojmujące, że nie mogę obejrzeć tego filmu ponownie, bo boję się własnych emocji.
Chociaż wciąż słucham tamtych piosenek Edka Wedera, oczywiście w podróży.
- A wiesz dziadu, że chciałabym ubierać się w burkę? Taką totalną, z kratką na oczy!
Czułabym się w niej bezpiecznie, schowana we własnym świecie, wolna od przymusu kontaktu.
Ale kolejne kraje zakazują noszenia burki, w imię rzekomej wolności.
Czy można narzucić wolność ukazem?
Powiedz, dziadu…
Ale on już poszedł.
Głuchy jak pień.
Ślepy jak kret.
Wolny jak ptak.
Felietony
Naznaczeni
Szczypałam się wielokrotnie w różne miejsca, ale efekt był taki, że na robiłam sobie siniaków, a rzeczywistość pozostała bez zmian.
To nie jest koszmarny sen:
Przed ławą przysięgłych w Anglii stanęło dwóch dziesięcioletnich chłopców i zostali skazani za próbę gwałtu na ośmioletniej koleżance z parku.
Próbuję wyobrazić sobie tych sędziów, ich tok myślenia, ich poziom wiedzy i rozeznania.
Ich morale.
Ludziom się wydaje, że psycholog potrafi wszystko wyjaśnić, zajrzeć każdemu pod dekiel, ale nie dajcie temu wiary.
Czasem psychologowi pozostaje złapać się za głowę i jęczeć z bólu.
Bo głupota boli.
A boli, ponieważ niszczy porządek świata.
Stawia go na głowie.
Spróbujcie objąć umysłem wszystkie konsekwencje tego wyroku: od wpisania tych dzieci do rejestru przestępców seksualnych, po wieloletni nadzór i - kto wie - może jakiś rodzaj ograniczenia wolności.
Dwóch małych chłopców, którzy bawili się - jak każde zdrowe dziecko - w doktora.
Dzieciak przyłapany na takich zabawach zazwyczaj mocno się czerwieni, dlatego sugeruje się dorosłym, żeby nie represjonowali dziecięcych zabaw o zabarwieniu seksualnym, żeby nie tworzyli wokół nich atmosfery występku i nie zawstydzali.
Czym jest seksualność dziecka?
Etap rozwojowy i tyle.
Dopóki dzieci bawią się z innymi dziećmi, a nie z sąsiadem, ciocią czy katechetą.
Dopóki dorośli trzymają swoje łapska z daleka, wszystko jest w porządku.
Ale widocznie w Londynie tak się nie uważa.
Tych dwóch dziesięciolatków moralnie obdarto ze skóry.
Publicznie i za publiczne pieniądze zniszczono życie i napiętnowano tych chłopców za to, że byli ciekawi, co dziewczynka ma pod spódniczką.
W tym samym czasie prawdziwi przestępcy seksualni pozostają nietykalni.
Świat jest tak dramatycznie rozwarstwiony, że obserwowane zdarzenia mają coraz mniej sensu.
Bo jaki sens ma poniższe zdanie, jeśli jest prawdziwe:
Biskup Mariano Crociata ujawnił, że Kościół nie ma obowiązku informować o przypadkach pedofilii cywilnego wymiaru sprawiedliwości.
No, jaki to ma sens?
