Czas uwodzenia

I nastał czas uwodzenia. Przyszła pora tańców godowych i nawoływania. Kuszenia, namawiania i nęcenia. Ruch się zrobił w przyrodzie. Uwodzą się ptaszki na drzewach i zajączki w zagajnikach, koty na dachach i psy na zagrodach. Lecz to zamieszanie jest niczym wobec impetu, z jakim wabią nas ku sobie kandydaci na prezydenta. Bycie uwodzonym to całkiem [...]

Czytaj dalej... →

A tradycji nieznasie

Był Wielki Czwartek roku dwa tysiące piętnastego, późne popołudnie. Już miałam pokonać ostatnie skrzyżowanie i z ulgą opuścić miasteczko Ch., wracając na swe zadupie. Wtem ujrzałam wielką, obficie utkaną białymi różami wiązankę, sunącą chodnikiem. Wokół powiewały ozdobne wstążki. Wiecheć przemieszczał się ostrożnie, stąpając na krótkich nóżkach, sztukowanych srogimi obcasami. Stuk, stuk, stuk. Nibynóżki  desperacko niosły [...]

Czytaj dalej... →

Życzenia z Okazji, w nurcie postpudernizmu utrzymane

_MG_3492

Otrzymawszy kilka drążących istotę rzeczy zapytań w sprawie klapirodności zembołków, musiałam się udać po rozum do Głowy. Właściwe pytania zmuszają do poszukiwania odpowiedzi; uświadomiłam to sobie zbyt późno. Mogłam przecież nie odbierać poczty, wyłączyć telefon, zawinąć się w śpiwór i udawać, że to nie ja. Lecz stało się.Pytania padły, odpowiedzi mają się znaleźć. To znaczy, [...]

Czytaj dalej... →

Senwary Jata

koton

Było nas tak wiele (istot), że na schodach panował ścisk i pod schodami panował ścisk, i nad schodami, kurwa mać, panował – a jakże – ścisk. Na wysokości moich łydek pętały się zębate stworzenia, których kształt do złudzenia przypominał żeliwny (uzębiony) kociołek myśliwski na kokieteryjnie wygiętych nóżkach. Zembołki klapirodne – pomyślałam z odrazą, bo łajzy [...]

Czytaj dalej... →

Walentyna Czubek wiecznie żywa

Kilka tygodni temu mój mąż, pierwszy czytelnik i surowy krytyk wszystkiego co piszę, uczynił mi wymówkę. Zarzucił mi, że podbarwiam i naciągam rzeczywistość dla uzyskania psychologicznego efektu grozy. A przecież nie piszę horroru, tylko normalną (może nieco odjechaną, ale wciąż realistyczną) powieść obyczajową. Po cóż więc te psychopatyczne wstawki o Walentynie Czubek, która wszak nie [...]

Czytaj dalej... →

Ponieśli i wilka

Wielki tytuł krzyknął z monitora czerwonymi literami: Oszukano 56 kobiet! Pracownice bez wypłaty! Takie wieści działają na mnie jak ostroga na leniwą klacz. Podrywa mnie jasna cholera, a jednocześnie trafia gniewny szlag. Wyobraźcie to sobie. Już nieraz wspominałam, że mam skłonność do stronniczej i wybiórczej reakcji na każdą wzmiankę o krzywdzie kobiet. Może to jakieś [...]

Czytaj dalej... →