Cała wstecz!

Ze wszystkich zaraźliwych dolegliwości umysłu najgroźniejsza (wedle moich osobistych kryteriów) jest głupota. Kryterium pierwsze – epidemiologiczne: łatwość przenoszenia się w populacji homo sapiens. Głupota zaraża drogą słowną. Najczęściej za pomocą dźwięku, ale może być dowolnie tłumaczona na język pisany, migowy, a nawet skakać z osobnika na osobnika poprzez czytanie z ruchu warg. Głupota rozprzestrzenia się [...]

Czytaj dalej... →

A przecież nie ma tu żadnej wojny…

Najpierw spróbuję oddzielić emocje od od faktów. Żeby ten felieton był w miarę zrozumiały, moje wewnętrzne przeżycia nie powinny mieszać się z tym, co się wydarza. Ha! Czy to wyda wam się łatwe? Czy to bułka z masłem, żeby ot, tak nabrać dystansu do tego, co budzi grozę i poczucie bezsilności? A jednak dobrzy ludzie [...]

Czytaj dalej... →

Dwunasty kandydat

Przedstawiam wam spore zwierzę z łbem zakleszczonym w krześle turystycznym, którego fotografia robi właśnie szybką karierę w internecie. Zwierzę to (lub jego zdjęcie, to nie jest dla mnie jasne) jest proponowanym numerem dwunastym na liście kandydatów. Owszem, mam na myśli listę kandydatów na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Nie ma się z czego śmiać, sprawa jest rozwojowa, [...]

Czytaj dalej... →

Czas uwodzenia

I nastał czas uwodzenia. Przyszła pora tańców godowych i nawoływania. Kuszenia, namawiania i nęcenia. Ruch się zrobił w przyrodzie. Uwodzą się ptaszki na drzewach i zajączki w zagajnikach, koty na dachach i psy na zagrodach. Lecz to zamieszanie jest niczym wobec impetu, z jakim wabią nas ku sobie kandydaci na prezydenta. Bycie uwodzonym to całkiem [...]

Czytaj dalej... →

A tradycji nieznasie

Był Wielki Czwartek roku dwa tysiące piętnastego, późne popołudnie. Już miałam pokonać ostatnie skrzyżowanie i z ulgą opuścić miasteczko Ch., wracając na swe zadupie. Wtem ujrzałam wielką, obficie utkaną białymi różami wiązankę, sunącą chodnikiem. Wokół powiewały ozdobne wstążki. Wiecheć przemieszczał się ostrożnie, stąpając na krótkich nóżkach, sztukowanych srogimi obcasami. Stuk, stuk, stuk. Nibynóżki  desperacko niosły [...]

Czytaj dalej... →

Życzenia z Okazji, w nurcie postpudernizmu utrzymane

_MG_3492

Otrzymawszy kilka drążących istotę rzeczy zapytań w sprawie klapirodności zembołków, musiałam się udać po rozum do Głowy. Właściwe pytania zmuszają do poszukiwania odpowiedzi; uświadomiłam to sobie zbyt późno. Mogłam przecież nie odbierać poczty, wyłączyć telefon, zawinąć się w śpiwór i udawać, że to nie ja. Lecz stało się.Pytania padły, odpowiedzi mają się znaleźć. To znaczy, [...]

Czytaj dalej... →