Duch Dziuni w Filii numer 9

sp_a_wloclawek

Wyzwoliwszy głowę z ćwiekami nabijanej i gwoździem na wysokości lewego oka ozdobionej korony, potocznie migreną zwanej, siadam, by zebrać garść wspomnień z Włocławka i je przed wasze oczy na piśmie złożyć. (Widzicie? Potrafię pisać długie zdania, gdy się postaram. Ale czytelnicy mi powiedzieli, że i tak wolą krótkie, więc całe to staranie kotu na legowisko […]

Czytaj dalej... →

Haracz diabłu

Dawno, dawno temu przyszedł do mego gabinetu pacjent w bardzo mizernej kondycji psychicznej. Cierpiał z powodu ataków lęku tak potężnych, że praktycznie całymi dniami kąpał się w adrenalinie. Przysłał go do mnie zaprzyjaźniony psychiatra z żartobliwą adnotacją, iż „żadna dostępna farmakoterapia nie radzi sobie z diabłem”. Nie sądźcie jednak pochopnie, że pan T. był opętany. […]

Czytaj dalej... →

Myślenie pozaustrojowe

Dzień dobry państwu. Przynoszę niemiłe wieści, ale przecież to nic nowego, prawda? Wypada także zauważyć, że to, co dla jednych jest niemiłe, dla innych już owszem – owszem. To, co mnie sen z oczu spędza i łzy wyciska, to dla wyznawców Marka Z. jest nową ewangelią. Portale internetowe donoszą radośnie: „Mark Zuckerberg ma wizję. Wie […]

Czytaj dalej... →

Upadek w punkcie Barana

Wczesnym rankiem Palmowej Niedzieli Echolalia Niegąska przyodziała się odświętnie. Nogawki czarnych portek (zaprasowane ściśle ze wskazówkami kościelnej mody na ostre kanty) wetknęła w cholewki lśniących trzewiczków, żeby się przypadkiem nie wkręciły w rowerowy łańcuch. Mrucząc pod nosem, otrzepała wyjściową jesionkę z kłaków które są wszędzie i są wieczne, a istnieją tylko po to, żeby wszystkiego […]

Czytaj dalej... →