Anna Maria Nowakowska

reportaże, felietony, opowiadania, podróże, fotografia

Fotoreportaż z podróży

komentarze (12)

Żegnaj zimo

Może uznacie ten tytuł za mocno przedwczesny i nadmiernie optymistyczny.
Potrafi w marcu sypnąć śniegiem i przymrozić, a na dodatek wciąż trwa luty.
Ale ja tak  zaklinam rzeczywistość.
Skutecznie, czy nie, ale coś robię w kierunku wyjścia z tortilli.

Uśmiecham się często.
Im gorzej się czuję, im bardziej znużona, zmęczona, tym szerzej się uśmiecham.
To też jest taka abrakadabra.
Mój mózg myśli (a jednak coś tu myśli), że są jakieś powody do radości i odpowiada zleceniem produkcji hormonów szczęścia.

Krótko mówiąc: nie czekam z uśmiechem na powody do zadowolenia, tylko szczerzę się, a powody okazują się zbędne.

Jeśli przyjdzie mi spędzić kolejną zimę w tych warunkach, to już jesienią zamontuję sobie uśmiech na stałe, chirurgicznie.

Najdziwniejsze jest to, że przy wszystkich tych małych udrękach, ani na chwilę nie opuściło mnie poczucie szczęścia, że jestem tu i teraz.
Z powodu piękna dookoła, które jestem w stanie chłonąć nawet w największe smuty.

Krzysiek robił zdjęcia od tych pierwszych dni prawdziwie zimowych, widać na nich stopniowe zamarzanie świata i powolne odmarzanie.

Zimo, byłaś piękna, ale idź już.

Idź!

zdjęcia: Krzysztof Nowakowski

Bookmark and Share

Autor: admin

19 lut 2012 o 16:28.

Felietony

komentarze (5)

Coming out

Tłusty czwartek bez pączków.
Pączki jedliśmy dzień później, kiedy przedarłam się przez zaspy do sklepiku.
O dziwo, leżały tam i czekały na pożarcie.

Dzień kota bez kotów.
Koty bowiem poczuły zew jąder i udały się na panieny.

Panieny mieszkają półtora kilometra na południe, w oborze.
Blondynki.
Też trzymają się we dwie.

Koty zjawiły się dzień później, cuchnąc przenikliwie gnojem, z oczami w słup.
- Żebym tylko alimentów Baśce  nie musiała płacić – pogroziłam rozpustnym śmierdzielom. – Ściągać te futra do prania!

Dzisiaj Lerka wykonał coming out, ujawniając swoją prawdziwą orientację: wegetarianizm.
Kompromitujące zdjęcie wskazuje bez żadnych wątpliwości, że kot ten gustuje w chrupkach kukurydzianych.

W przyrodzie nastąpiło ożywienie, śniegi się topią, na termometrze cztery na plusie.

Napisałam wczoraj felieton pod tytułem Postmenopauzalne wypominki skrobankowe, ale go nie opublikuję, bo to nie ma żadnego sensu.
Jest jak jest, i jeśli teraz celebrytki będą się licytować, która zrobiła więcej skrobanek i jak wspaniale się z tym czuje, to mam to gdzieś.

Łyżeczkowanie macicy, jako źródło inspiracji i manifest wolności współczesnej kobiety.
Też mi great deal, zaiste…

Ciekawe, że jak ktoś już wylezie z jakimś coming out, to zawsze, ale to zawsze dotyczy to okolic gaci.
Rzyci.

Czasem odnoszę wrażenie, jakby ta ludzka rzyć była centrum Układu Słonecznego.

Co i raz to ktoś wychyla się zza węgła i kokietuje: jestem peda… sorry, gejem.
A kuku, jestem bi, czyli i na petrol i na gaz.
A ja – patrzcie wszyscy i podziwiajcie – kiedyś miałem penisa, a teraz mam perukę.

Brakuje mi opowieści o hemoroidach, czekam na jakiś spektakularny coming out w obszarze proktologii.

Ale – ponieważ na rzycie patrzę bez emocji – mam też inny pomysł:
Dla higieny społecznej – przypuśćmy -  wyszedłby ktoś przed publikę i zrobił prawdziwy coming out, ujawniając się jako patologiczny kłamca.
Albo damski bokser. 
Albo donosiciel.
Albo łapówkarz.
Albo komornik.
Albo głupiec.

Albo wszystko w jednym.

To mogłoby być całkiem odświeżające doświadczenie.
Ożywczo inspirujące.
Prawda, nieskażona ideologicznym bełkotem.
To dopiero byłby szoł!

Bookmark and Share

Autor: admin

18 lut 2012 o 14:08.