Haracz diabłu

Dawno, dawno temu przyszedł do mego gabinetu pacjent w bardzo mizernej kondycji psychicznej. Cierpiał z powodu ataków lęku tak potężnych, że praktycznie całymi dniami kąpał się w adrenalinie. Przysłał go do mnie zaprzyjaźniony psychiatra z żartobliwą adnotacją, iż „żadna dostępna farmakoterapia nie radzi sobie z diabłem”. Nie sądźcie jednak pochopnie, że pan T. był opętany. […]

Czytaj dalej... →

Myślenie pozaustrojowe

Dzień dobry państwu. Przynoszę niemiłe wieści, ale przecież to nic nowego, prawda? Wypada także zauważyć, że to, co dla jednych jest niemiłe, dla innych już owszem – owszem. To, co mnie sen z oczu spędza i łzy wyciska, to dla wyznawców Marka Z. jest nową ewangelią. Portale internetowe donoszą radośnie: „Mark Zuckerberg ma wizję. Wie […]

Czytaj dalej... →

Upadek w punkcie Barana

Wczesnym rankiem Palmowej Niedzieli Echolalia Niegąska przyodziała się odświętnie. Nogawki czarnych portek (zaprasowane ściśle ze wskazówkami kościelnej mody na ostre kanty) wetknęła w cholewki lśniących trzewiczków, żeby się przypadkiem nie wkręciły w rowerowy łańcuch. Mrucząc pod nosem, otrzepała wyjściową jesionkę z kłaków które są wszędzie i są wieczne, a istnieją tylko po to, żeby wszystkiego […]

Czytaj dalej... →

Notatki z pustyni

Swoje zasłużenie mozolne czterdzieści dni pustyni spędzam w towarzystwie zasmarkanych i charczących stworzeń, które tylko z grubsza przypominają koty. Zmuszona do opieki nad tym ledwie żywym stadem, sama pozostaję sprawna i zdrowa; jeśli nawet czuję jakiś ból w plecach, to udaję, że jest nie mój. Wyrzucam go na zewnętrzną orbitę i czekam, aż mu się […]

Czytaj dalej... →

Bolek Schrödingera i puszka Generałowej

Drodzy czytelnicy, zabiorę was za chwilę na wycieczkę poza świat widzialny, słyszalny i macalny. Nie dlatego, że w naszej przestrzeni rzeczywistej nie ma nic ciekawego, bo każdy widzi, że wręcz przeciwnie. Jest ciekawie nie do wytrzymania. Najpierw jednak popatrzmy na zdarzenia w sposób tradycyjny, czyli zgodny z doświadczeniem i intuicją: Generałowa Maria Kiszczak, wszedłszy drogą […]

Czytaj dalej... →

Syndrom chodzącego nieboszczyka

Dawno, dawno temu neurolog Jules Cotard, badając pacjentkę wpadł na trop dziwnego zespołu objawów, które nawet największemu stoikowi mogą zjeżyć włosy na głowie. Niezdrowa dama, w historii medycyny znana jako panna X, uważała się za martwą. Będąc – we własnym przekonaniu – gnijącym trupem, zaprzestała wszelkiej aktywności, nie jadła nawet i nie piła. Paradoksalnie – […]

Czytaj dalej... →