Felietony
Urlop!
Oto ostatni felieton przed wakacjami, które zasłużenie sobie przyznaję.
Z tym, że nie obiecuję, że naprawdę i na pewno ostatni, bo jeśli coś mną wstrząśnie, tąpnie albo poczuję nieodpartą potrzebę podzielenia się czymś – cóż, wtedy po prostu napiszę.
Miałam odlotowe plany wyjazdowe.
I – jak to u mnie – już po planach.
Moje plany są jak bąbelki w lemoniadzie – otwieram korek: psssss i bąbelki ulatują a zostaje mętna ciecz.
Niemniej jednak – jak to u mnie – ćwiczenie pokory wychodzi mi na dobre.
Chyba.
Myślę, że jeśli nic istotnego się nie wydarzy, to zajmę się ostatnimi poprawkami redakcyjnymi Curriculum, które zamierzam wydać jesienią.
Sama.
Tak jak wielu znanych dziś i cenionych pisarzy, którzy nie mieli szczęścia spodobać się wydawcy.
Zresztą – powiedzmy sobie szczerze – o gustach się nie dyskutuje.
Wydawcy odrzucali także teksty noblistów.
Kiedy nie były podpisane.
Nie mam zamiaru użerać się z wydawcami, tak jak to było w przypadku Przeklętych, za które do dziś nikt się ze mną nie rozliczył.
Zamierzam wydawać swoje książki, ponieważ czekanie, aż się komuś spodobam jest bezcelowe.
Nie mam wujka w żadnym wydawnictwie, nie mam majątku, nie jestem towarzyska i nie mam zamiaru biegać po Warszawie z gołą dupą, żeby ktoś mnie zauważył.
Ale zaraz… a może jednak?
Myślicie, że wywołanie jakiegoś skandalu mogłoby mi pomóc?
Cóż, w tym też nie jestem dobra.
Cichutka ze mnie Dziunia.
Jestem zdana na siebie i garstkę (garsteczkę, garściątko) przyjaciół, którym nie przeszkadza mój asperger i okresowe napady ponurego milczenia.
To i tak więcej, niż mogłabym oczekiwać.
Bo oczekiwania są źródłem rozczarowań, tak?
Życzę Wam, Kochane Ludziska słońca na niebie, nieba w gębie i wszelkiej pomyślności.
Do miłego!
Małpa

W takim razie udanego urlopu Aniu, pozdrawiam Cie serdecznie!!!
j.k
10 lipca 2010 o 16:32
Udanego Urlopu !!!!!!!! Spokojnego !!!!! Słonecznego!!!! :**
Viktoria
10 lipca 2010 o 16:50
Do miłego … zobaczenia!!!
Roma
10 lipca 2010 o 17:04
udanego urlopu
a ja chcę deszczu,zimnicy i sztormu
ale Tobie zyczę słonka
andzia
10 lipca 2010 o 22:49
A My życzymy Tobie Aniula niczym nie zmąconego kontemplowania pięknych widoków a Krzysiowi fotograficznej pogody , znając Was oboje wiemy że nie będzie konfliktu interesów :*
Żaneta
11 lipca 2010 o 11:52
Każdy plan jest po to, aby go zmieniać :). Czasami życie zmienia plany, aby w zamian zaoferować coś ciekawszego. Życzę więc, aby życie się zrewanżowało MIŁĄ niespodzianką w zamian za te bąbelki, co to uciekły
formic
11 lipca 2010 o 12:06
Odradzam, jest mnóstwo przyjemniejszych sposobów tracenia forsy niż wdupianie ich w wydawanie książki. Dla jasności wydawanie za własne pieniądze, odradzam. To jest jednak rola wydawnictw które z tego się utrzymują. Aby stać się Chmielewską czy Masłowską trzeba niestety nie tylko potrafić pisać ale też się nabiegać, choć w dobie Internetu jest to jednak dużo prostsze.
P.S. Goła dupa nieco się już opatrzyła, trzeba się było śpieszyć przed Skibą czy Szczepkowską.
Nieco mniej ograny jest numer z brakiem gaci ale w tych czasach wrażenie szoku może nie zaistnieć bo modny rozmiar gaci jest taki iż nigdy nie wiadomo czy są czy też ich nie ma. Zwykle to co wygląda jak gacie może być tatuażem. Kto wie może założenie barchanów zrobiło by piorunujący efekt.
Gud lak.
mantyka
12 lipca 2010 o 21:00
Oczywiście, że WARTO !!!
formic
12 lipca 2010 o 23:11
Udanego urlopowania!
Samolubnie nie zgodzę się z Mantyką a propos wydawania książki - czekam na powrót Dziuni z niecierpliwością…
kolka
13 lipca 2010 o 12:24
A tak na podsumowanie to życzę szerokiej drogi i teges oweges :):):):):):)
formic
13 lipca 2010 o 20:36
WARTO!!!! W czymś, co się kocha, zawsze warto iść na całość. Warto stracić, warto wygrać. Nie warto próbować. Warto ROBIĆ. Rzecz jasna, trzymam kciuki. Mogę nawet zostać komiwojażerem i roznosić “Dziunię” po księgarniach. Mogę rozsyłać egzemplarze po redakcjach gazet. Mogę zdjąć majtki/założyć barchany/czy co tam podziała–wszelkie skandale, uzgodnione uprzednio z Autorką mogę wziąć na siebie, nie mam problemu ze zrobieniem z siebie pajaca–choć myślę, że Dziuni tych działań nie trzeba–sama przemówi. Mogę wszystko, co tylko Dziuni pomoże–pod jednym warunkiem–że powstanie część druga
Szerokiej drogi, mniejszych upałów po drodze–i do zobaczenia
dorota
13 lipca 2010 o 21:46
Nic nie jest w stanie mnie zniechęcić! @ Dorcia, część druga JEST pisana, tylko w ukryciu:) Część pierwsza jest już zdjęta ze strony, żeby już nie mieszać. Ludziska, dziękuję, zwijam żagle (pardon: rozkładam żagle), zostawiam wszystko, dom w dobrych rękach (żeby jakiś internetowy bandyta nie pomyślał, że pusty stoi), gdzieś, kiedyś znowu będę on-line, ale gdzie i kiedy, któż to wie… Wasza Małpa
admin
13 lipca 2010 o 22:33
Szerokiej drogi i wiatru w żaglach:) Nigdy nie wiadomo gdzie Was zapędzi, a przez kanał przepłynąć musicie
jakoś:)
Poza tym teraz to tylko nad wodę:)
A na Dziunię w formie książki chętnie się skuszę:)
bazyliada1
14 lipca 2010 o 14:17
“Nasza małpo”;)))
Smutno będzie :(((((((((((((((((((((((
andy
15 lipca 2010 o 12:40
Wszystkiego najlepszego naszej Ani z okazji imienin.
formic
26 lipca 2010 o 13:20