Tag ‘łamanie przepisów’
Felietony
Mordercy są wśród nas
Młodzi ludzie, upragniony urlop.
Jadą nad morze, jeszcze kilkadziesiąt kilometrów i wreszcie wyciągną się na leżakach.
Zmęczeni, ale szczęśliwi, że udało się znaleźć czas i pieniądze na wspólne wakacje.
On podśpiewuje, słuchając radia.
Skupiony na prowadzeniu samochodu, bo wiezie najważniejsze dla siebie osoby.
Ona podczytuje babskie pisemko, jedno z tych, które miło czyta się na urlopie.
W foteliku śpi kilkuletnia córeczka.
Dobrze, że śpi, bo nie marudzi, znudzona długą podróżą.
Nagle trzask!
Huk, łoskot i świat rozpada się na kawałki.
Kierowca ginie na miejscu.
Dziecko kona w szpitalu.
Mama przeżyła, ale wolałaby nie.
Czy marszczy Wam się skóra na plecach, kiedy macie przed sobą podróż?
Czy na widok ciężarówki, która pędzi dwa metry za Wami i zabiera się do wyprzedzania na podwójnej ciągłej mówicie pacierze?
Czy mieliście bliskie spotkania z kostuchą i śmierć w oczach, kiedy nagle zza pagóra wyłonił się szaleniec jadący na czołowe?
Czy czasem idąc poboczem/chodnikiem nie przychodzi Wam do głowy, że granica między życiem a śmiercią liczy się w ułamkach sekund i centymetrach?
Zagapiłem się – tłumaczy kierowca ciężarówki, zabiwszy kilka osób. – Zjechałem na przeciwny pas, bo czytałem esemesa.
Przysnąłem – wyjaśnia inny. – Takie mamy normy, że człowiek pada na twarz.
Wczoraj wypiłem.
Myślałem, że się uda.
Przepisy są dla frajerów.
Za kierownicą byle palant ma żelazne jaja.
Tak mu się wydaje.
Kierowcy zabijają.
Czasem jest to wypadek, a czasem morderstwo.
Morderstwo jest wtedy, kiedy jest premedytacja.
Premedytacja jest wtedy, kiedy celowo zostają złamane przepisy prawa oraz normy pracy.
Wypadek, to wypadek.
Nie znasz dnia, ani godziny.
Ale morderstwom można próbować zapobiegać.
Nie ma co liczyć na tę bandę onanistów siedzącą w krzakach z radarem, że coś na to poradzi.
Muszę coś wymyślić.
Coś.
Wymyślić.
Zanim ktoś mnie zabije.
Bo się zamyśli.
Albo zagada przez komórkę.
Albo wyobrazi sobie, że gra w filmie akcji.
Jakiś żałosny, mały fiut w dużym samochodzie.
