Anna Maria Nowakowska

reportaże, felietony, opowiadania, podróże, konsultacje, terapia

październik 2008 - archiwa

Popatrz, dopiero co …

jeden komentarz

Popatrz, dopiero co …

… byli tutaj. Mieli swoje ważne sprawy, marzenia, przyjaciół, czasem i wrogów, mieli rzeczy i plany. Jeszcze pamiętasz głosy, chociaż sylwetki już wtapiają się w szarość. Chcesz pozwolić im odejść, bo bolą rany i puste miejsca. Chcesz, żeby jeszcze zostali, choćby tylko w snach i wspomnieniach. Pocieszasz się jak potrafisz, cóż, ty wciąż żyjesz a czas leczy rany.

Borys jest uroczym człowiekiem. Lubią go sąsiedzi, lubią koledzy z klubu kombatanta, ale tych jest coraz mniej.  Jest chory na białaczkę i zupełnie sam. Helena odeszła pierwsza i jeszcze kilka dni przed śmiercią, zanim zapadła w ostatni, najdłuższy sen, zamartwiała się o niego, jak ty sobie radę dasz sam, biedaku. Jakoś to biegnie, dzień za dniem. Opiekunka przychodzi rano na godzinkę a na cały etat pilnuje go anioł stróż.
Do zarośniętego ogródka przychodzą wypasione kociska na wyżerkę i pogadać. Jeden z nich, Lucy, czasem zostaje na noc.
W ciasnych pokoikach panuje tropikalne gorąco, Borys ubrany w kilka swetrów marznie, chudzina.
Wszędzie widać ślady obecności Heleny: lusterka, koronki, szydełkowe narzutki i porcelanowe ptaszki. Szczotka do włosów i spinki na toaletce, puchate kapcie przed łóżkiem.  Jakby miała wejść za chwilę z dzbankiem  świeżo zaparzonej herbaty.
Ważne jest, żeby mieć zawsze na sobie czystą bieliznę i umytym być, żeby się po śmierci nie wstydzić. Przecież obcy ludzie będą go do trumny ubierać, ze swoich już nikt nie został.
W dzień zaduszny zapali świecę i będzie rozmawiał z Heleną, jak zawsze. Bo ona tutaj jest, na cmentarzu leży tylko to zmęczone ciało, które kiedyś kochał namiętnie. Później kochał jej duszę i słodkie serce a teraz szykuje się na spotkanie po drugiej stronie i jest już zniecierpliwiony, ze to jego prawie stuletnie serce ciągle jeszcze bije.

Majka pojedzie na cmentarz i położy wianuszek nieśmiertelników na grobie Kasi. Zapali świeczkę, poduma i powspomina. Taką przyjaciółkę można mieć raz w życiu. Rozumiały się bez słów, śpiewały na dwa głosy, razem prowadziły mały biznes, chodziły po górach. Ich mężowie nawet się nie lubili, ale to było bez znaczenia. Po prostu nie urządzały rodzinnych zjazdów. Miały po czterdzieści lat i umiały się bawić po ciężkiej pracy. Umiały się śmiać po smutkach, snuć marzenia. I nie ma już Kasi. A jeszcze rok temu, jesienią chodziły po szlakach w Beskidach. Zaśmiewały się i zachwycały kolorami jesieni. Mówiły: za trzydzieści lat będziemy tu dreptać w ekstrawaganckich kapelusikach i sznurowanych trzewiczkach, szalone starsze panie.
Ale nie będą. Bez Kasi też można chodzić po górach, pracować, planować przyszłość i śmiać się po smutkach. Ale nie ma z kim pośpiewać na dwa głosy.

Anka nie zdążyła powiedzieć mamie, że jest w ciąży. Chciała zrobić niespodziankę na urodziny, poczekać tych kilka tygodni. Miało być malutkie rodzinne przyjęcie, specjalny tort dla mamy, bo dieta, wtedy chcieli razem z Adamem powiedzieć o tym wyczekiwanym szczęściu, że to już. Mama się martwiła, że nie zdąży zostać babcią a oni pocieszali: na dializach ludzie żyją latami, mama nie jest staruszką, znajdzie się nerka, będzie dobrze.
Te parę godzin w szpitalu dwa razy na tydzień, można przywyknąć i do tego. Można z tym żyć.
Anka nie miała żadnych przeczuć, żadnych proroczych snów. Mama pojechała jak w każdy piątek, na kilka godzin. Nie wróciła. Na stole wciąż leży grzbietem do góry książka, której już nie skończy. Tej wiosny mama zasadziła  nowe krzewy w ogródku. I takie zabawne pnące truskawki. Mama kochała ogród. Lubiła siedzieć okryta kocem w swoim bujanym fotelu, który Adam zdobył gdzieś na starociach. Teraz, jesienią posadziła nowe  cebulki krokusów i żonkili. Kiedy wiosną zakwitną ogród będzie przepiękny. Ale podniszczony bujany fotel pozostanie pusty.

Prędzej, czy później będziemy kogoś żegnać. Prędzej, czy później pożegnają i nas. Ale póki co, ciągle jeszcze żyjemy. Mamy swoje, jakże ważne, sprawy, radości i smutki, przyjaciół, czasem i wrogów. Mamy rzeczy i plany. Mamy jeszcze czas – myślimy -  chociaż z naszej półki też już zaczyna ubywać.

Bookmark and Share

Autor: admin

27 października 2008 o 12:53.

Kategorie: Felietony, News.

Kobieta na szlaku…

bez komentarza

Kobieta na szlaku krótki przewodnik trzeźwienia

Anna M. Nowakowska

Od autorki

Książka, którą może zdecydujesz się przeczytać powstała jako przesłanie od kobiet, które wyszły z ciężkiego kryzysu spowodowanego przez alkoholizm dla tych, które są na początku drogi: nie wiedzą, co robić, wahają się, wstydzą.
Kiedy w 1996 roku napisałam do Świata Problemów felieton zatytułowany „Czy z kobietami jest inaczej” pewna kobieta zadzwoniła do mnie i poprosiła:
-    „napisz jakiś skrypt albo duży artykuł o tym, jak trudno jest nam uświadomić sobie fakt uzależnienia, jak ciężko nam przyznać się publicznie do takiego piętna, jak nas poniża odsłonięcie tej tajemnicy.”
Miała na imię Bożena, była kilka tygodni po terapii odwykowej, pełna wiary i optymizmu ale także obaw i lęku przed przyszłością. Jeszcze na świeżo miała w pamięci ostatni ciąg, nie wiedziała co będzie dalej robić i z kim. Czuła się „inna”. Narzekała na terapię i mitingi AA, że są takie  „męskie”, własne problemy wydawały jej się odległe od tego co słyszała.
Bała się depresji, źle znosiła abstynencję. Powiedziała – „wytrzymywanie bez alkoholu jest ostatnio trudne jak spacer po linie, boję się, że po prostu spadnę”
Później jeszcze kilka razy ją widziałam, chwilę rozmawiałyśmy, powiedziałam „wpadnij kiedyś”, zapisałam jej mój numer telefonu na paczce papierosów. Nigdy nie dokończyła tej paczki.
-    „Zawiodłam wszystkich, przepraszam” – napisała w liście pożegnalnym.
Ale to my zawiedliśmy Bożenę, nie patrzyliśmy dość uważnie. Nie zostawia się bez asekuracji kogoś, kto uczy się chodzić po linie.
Zapamiętałam jej prośbę o napisanie „czegoś dla kobiet”. Wiedziałam, że mogę to zrobić wykorzystując nie tylko wiedzę i umiejętności zdobyte w czasie pracy z uzależnionymi kobietami ale także osobiste doświadczenia.
Kilka moich pacjentek stało się pierwszymi recenzentkami tej książeczki. Prosiły, żebym zaadresowała to przesłanie właśnie do Ciebie…

Czytaj całość…

Bookmark and Share

Autor: admin

15 października 2008 o 14:55.