Anna Maria Nowakowska

reportaże, felietony, opowiadania, podróże, konsultacje, terapia

Kategoria ‘Felietony polityczne’

Felietony, Felietony polityczne

komentarze (9)

Co państwo na to?

Czy Państwo myślicie o państwie globalnie?
Czy Państwo dumacie o państwie detalicznie?

Jest takie miejsce, w którym bez żadnych wątpliwości dowiadujemy się, w jakim państwie żyjemy.
Jest takie miejsce, jak papierek lakmusowy oddające zawartość i wartość wyborczych haseł i obietnic.

W tym miejscu można przeprowadzić eksperyment i wyciągnąć wnioski.

To miejsce nazywa się: okienko w urzędzie.

Przeciętny obywatel  - ja , ty i on – spotyka się z państwem w urzędzie.
Ta gęba w okienku – to jest prawdziwa emanacja państwa.

To wszystko, co ta gęba mówi i w jaki sposób to mówi – to jest istota stosunków na linii państwo-obywatel.

Kiedy wyjeżdżałam z Polski, gęby w okienkach były wrogie, a każde moje słowo mogło zostać wykorzystane przeciwko mnie.
Każdy kontakt z urzędnikiem państwa wywoływał we mnie falę mdłości ze strachu przed chamstwem, protekcjonalną manierą i wprowadzeniem w błąd mogący mnie drogo kosztować.

A przecież nie prowadziłam fabryki, tylko kilkuosobową pracownię psychologiczną!

Urząd Skarbowy, ZUS, ADM – wszędzie tam, gdzie miałam powody zadawać pytania, byłam traktowana jak:
a/złodziej
b/debil
c/krętacz
d/ktoś, kto przeszkodził w błogim nicnierobieniu, czyli wróg

Ostatnią kroplą goryczy była dla mnie konieczność odszukania każdego pracodawcy i udokumentowania czegoś, co od początku było dokumentowane – przebiegu pracy od lat osiemdziesiątych.
Państwo zrzuciło na mnie swój bałagan i swoje obowiązki, stosując szantaż: przynieś papiery, albo nie masz emerytury.

Czegoś tak chorego w życiu nie wiedziałam, a jednak miliony ludzi biegały i znosiły potulnie papierzyska do ZUS.
Nie rozumiem!
To znaczy rozumiem, czemu znosili, ale nie rozumiem czemu potulnie.

Tak samo pilnie jak inne reformy, należy w Polsce przeprowadzić reformy mentalne!

Ci, którzy są opłacani z podatków, powinni otaczać źródło swoich profitów szacunkiem, a nie żądać czołobitności i potulnego chodzenia na krótkiej smyczy.

Oto moje przykładowe probierze przyjaznego państwa obywatelskiego:

1.    Obywatel nie jest przez urząd przyłapywany, tylko informowany i prowadzony przez meandry prawa

2.    Babcia, lat 83, która ukradła kostkę margaryny nie jest sądzona, tylko otaczana troską pracownika socjalnego

3.    Urzędnicy, politycy i funkcjonariusze państwa nie używają publicznych pieniędzy na pieniackie awantury w sądach

4.    Założenie działalności gospodarczej jest możliwe przez telefon i pocztę

5.    Załatwienie dowolnej sprawy w urzędzie jest możliwe przez telefon, pocztę lub internet

6.    Urzędnicy są karani za wprowadzenie w błąd obywateli

7.    Urzędnicy są karani za doprowadzenie obywatela do bankructwa

8.    Tylko wyjątkowo i w drastycznych przypadkach prokuratura prowadzi postępowanie o obrazę wszelkich uczuć, a zwłaszcza religijnych

9.    Inne, nie mniej ważne, ale miało być przykładowo, więc sami sobie dopiszcie

Powiedzcie mi, Ludziska, czy już tak jest?

Można wracać?


PS Dziękuję Wam za wspaniałą dyskusję pod poprzednim wpisem. Znacznie poszerza moje horyzonty.

Bookmark and Share

Felietony, Felietony polityczne

komentarze (38)

Labogarety

Halo?
Jest tam kto?

Wolno już kłapać gębą politycznie?

Przez krótki czas miałam frajdę, ścigając się z Andym, kto pierwszy napisze newsa.
Oczywiście Andy wcale nie wiedział, że się z nim ścigam, chachacha.
W każdym razie lubię go czytać!
Kiedy coś się dzieje, zaglądamy do Wyjścia z mroku z ciekawością: co Andy na to?

Ale teraz:
Koniec wyścigów, ja nie mam tej anielskiej cierpliwości komentatora politycznego.

Jeszcze tylko powyborczy felietonik pomrocznie jasny i wakacje!

A zatem nie udało się zneutralizować Kaczyńskiego Jarosława, pakując go na 5 lat pod żyrandole…
Doraźne poczucie bezpieczeństwa wygrało pięcioma procentami z długofalową strategią ochrony gatunku.
No to trzymajta się Ludziska jakiejś poręczy, kiedy będą wybory do parlamentu!

Żeby nie było lamentu.
Zębów zgrzytania.
I.
Masowej.
Emigracji.

Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, jak mawiała jedna mumia do drugiej.

Wybory pokazały psychologiczną kondycję i podział społeczeństwa (bo nie narodu, na litość!) biegnący wzdłuż osi frustracji i gniewu.

To jest tak proste, że aż mdli:
Szklanka jest w połowie pełna i można ją napełnić  lub cieszyć się tym, co zostało, wolna wola – zwolennicy PO
Szklanka w połowie pusta i trzeba złapać tego, kto ją opróżnił i puścić go w skarpetach a jeszcze lepiej powiesić – elektorat PiS

Błee, czemu życie jest tak banalnie oczywiste?
Przewidywalne.
Mało wyrafinowane.
Pozbawione finezji i niespodzianek.

Jakże łatwo manipulować frustracją ludzkich potrzeb, kiedy się je najpierw indukuje, a następnie odmawia ich zaspokojenia, zwalając winę na ONYCH.

Kim są oni?
Oni są nami.
My jesteśmy nimi.

Zależy, kto osądza.
Kto u władzy, a kto w opozycji.

I obrót: teraz oni to my, a my to oni.
Wielki bezsensowny taniec Apacza dookoła sracza…

A ja mam dla Was życzenia z okazji wyboru nowego, jak spod igły prezydenta: pięknej pogody i wolności gospodarczej!

Żebyście mogli, ale nie musieli napełniać swoje szklanki.
Tym co chcecie, a nie tym, co wolno.

Żeby Wam nikt nie zaglądał w gary, w majtki i w przekonania.

Żeby Was nie przerabiali na mięso wyborcze.

Żeby Wam dali żyć, oddychać i kochać kogo i jak chcecie.
I zarabiać pieniądze bez poczucia winy i grzechu.

Tak nam dopomóż Bronisław Maria Komorowski.
Oraz Donald Tusk.

Do roboty się brać, nie ględzić!
Panowie MY.
Zanim staniecie się znowu Panami ONI.

Bookmark and Share